poniedziałek, 22 czerwca 2015

Początki...

Cześć wam ;) 

Ostatnio stwierdziłam, że przydałaby się mi strona internetowa z rzeczami z O,cieplarni ale doszłam do wniosku, że nie nadaję się do rzeczy takiego typu. Wiele się nad tym zastanawiałam i w końcu wpadłam na to. Powstanie blog. Bo czemu nie? Zaczynają się wakacje a więc mnóstwo wolnego czasu...
Ale może od początku.

Szczury

 To od nich wszystko się zaczęło. Swojego pierwszego szczura, samiczkę Ziutkę, dostałam na boże narodzenie kiedy miałam może z 12 lat. Ziuta była czarno-białym prze kochanym szczurem, była strasznie proludzka i ciekawska. Ziuta była ze sklepu zoologicznego. Ziut żyła bez stada. Ziuta okazała się kinderniespodzinką... Kilka dni po bożym narodzeniu urodziła 7 różowiutkich, malutkich żelków. Rodzice po jakimś czasie oddali małe do zoologicznego. Jako, że byłam wtedy mała nie wiedziałam, że szczury to zwierzęta stadne, że sklepy zoologiczne to największe zło świata. nie wiedziałam wielu rzeczy. 
Teraz gdy mam lat 18, stado szczurów i więcej rozumu wiem jak złe były warunki Ziuty, za co strasznie ją przepraszam...
Szczury pojawiły się w moim życiu ponownie 2 lata temu. Był sierpień, niedzielne popołudnie idealne na zakupy z rodzicami. Weszliśmy do zoologicznego. Decyzja zapadła w mniej niż 10 minut. Rodziców nie trzeba było przekonywać aby pozwolili mi na szczura. Malutka niebieska szczurzyca(american blue) pojechała z nami do domu, razem z trocinami i jakimś tanim jedzeniem. W domu urządziłam jej klatkę (  malutką, nawet nie wiem sąd ona się wzięła), dostała jedzenie, wodę, spokój i imię Stefa. A ja dopiero wtedy zaczęłam szukać informacji o szczurach... Miałam 15 lat musicie mi to wybaczyć... W internecie wyczytałam, że szczury to zwierzęta stadne i MUSZĄ mieć towarzysza tego samego gatunku i płci. Przekonanie rodziców trwało 2 dni ( mój tata zawsze ulegał oczom kota z Shrek'a ;) ). Pojechaliśmy do tego samego sklepu, kupiliśmy następną czarno-białą samiczkę( później okazała się husky), przywieźliśmy ją do domu, włożyliśmy bez żadnego łączenia do klatki Stefy. Mała otrzymała imię Dafne[*]. A ja czytałam dalej. O odpowiednich wymiarach klatki, o tym,że trociny są ble i fuj, o dobrej diecie, o tym, że sklepy zoologiczne są złe, o chorobach, wychowaniu, wybiegach, o adopcjach... Tak wielu rzeczy nie wiedziałam. A teraz z perspektywy czasu wiem, że to było strasznie nie odpowiedzialne i dziecinne. 
Od tamtego czasu do Stefy i Dafne[*] dołączyły,już z adopcji, w kolejności: Pansy[*]- albinoska, Shadow- berkshire i Lulu- husky. Dziewczynki żyją obecnie we 3 w klatce o wymiarach 100x54x80. 
27 grudnia 2014 roku Pansy odeszła za Tęczowy Most, przegrała walkę z wadą serca :(
21 czerwca 2015 roku, dwa miesiące przed swoimi 2 urodzinami odeszła Dafne, przegrała walę z ostrym zapaleniem płuc ;( 
Obecnie zastanawiam się nad adopcją 2 szczurzych panów ( taka wielka klatka z tylko 3 szczurzynkami wydaje się strasznie smutna i pusta), których wykastruję i połączę z dziewczynami. 
W mim domu oprócz szczurów żyją se sobą w pełnej harmonii 4 psy i kot :) 

O,cieplarnia 

Z racji tego, że szczury w klatce powinny mieć hamaczki, nori, domki, tunele i wiele innych , postanowiłam, że zacznę szyć takie wyposażenie i wystawiać je na sprzedaż. 60 % środków, które uzbieram trafiają na "szczurze konto", z którego korzystam kiedy trzeba kupić karmę, zapłacić na wizytę u weterynarza czy ewentualne leki dla szczurek. Mam swoją stronę na Facebook'u. Klik. Obecnie zaczęłam zbierać na ewentualną kastrację szczurzych dupek :D
To tyle... ale spokojnie Ciąg Dalszy Nastąpi.